Czy dyskryminacja jest skutkiem utraty sensu?
W debacie publicznej dyskryminacja najczęściej omawiana jest w kategoriach społecznych, prawnych lub kulturowych. Analizuje się mechanizmy wykluczenia, uprzedzenia czy nierówności. To spojrzenie jest potrzebne, ale niepełne. Perspektywa logoterapii Viktora E. Frankla pozwala postawić pytanie głębsze: co dzieje się z człowiekiem i wspólnotą, zanim pojawi się dyskryminacja?
Odpowiedź prowadzi do zjawiska, które można nazwać utratą osoby w masie.
Człowiek między uwarunkowaniem a wolnością
Viktor Frankl, twórca logoterapii i świadek doświadczeń obozów koncentracyjnych, podkreślał, że człowiek podlega licznym uwarunkowaniom biologicznym, psychicznym i społecznym. Jednocześnie sprzeciwiał się „wszechdeterminizmowi” – przekonaniu, że człowiek jest całkowicie zdeterminowany i pozbawiony wolności.
Według Frankla człowiek zawsze pozostaje wolny w jednej fundamentalnej przestrzeni: w postawie, wobec tego, czego zmienić nie może. Wolność nie polega więc na braku ograniczeń, lecz na zdolności odpowiedzi. Z niej rodzi się odpowiedzialność, a wraz z nią godność osoby.
Wychowanie, edukacja i relacje społeczne opierają się właśnie na tym założeniu – że człowiek nie jest tylko produktem środowiska, ale istotą zdolną do wyboru sensownej postawy.
Wolność: „od” czy „do”?
Współczesna kultura często utożsamia wolność z brakiem granic i możliwością natychmiastowego zaspokajania potrzeb. Eugenio Fizzotti, rozwijając myśl Frankla, pokazuje jednak, że takie rozumienie wolności prowadzi do uproszczeń i wewnętrznej pustki.
Logoterapia proponuje inny kierunek: wolność „do” – wolność skierowaną ku sensowi, ku odpowiedzialnym decyzjom i dojrzałym wyborom. Człowiek realizuje siebie nie wtedy, gdy może wszystko, lecz wtedy, gdy potrafi odpowiedzieć na konkretne zadania życia.
W tym sensie prawdziwa wolność nie oddziela człowieka od innych, ale pogłębia jego relacje ze wspólnotą.
Wspólnota buduje, masa tylko trwa
Viktor Frankl wyraźnie rozróżnia dwa sposoby istnienia człowieka pośród innych: wspólnotę i masę. To rozróżnienie nie ma jedynie charakteru socjologicznego – dotyka samego rdzenia antropologii logoterapeutycznej, a zarazem pomaga zrozumieć mechanizmy prowadzące do uprzedzeń i dyskryminacji.
Wspólnota przypomina mozaikę. Każdy jej element jest inny, niepowtarzalny, posiada własny kształt, kolor i miejsce. Żaden fragment nie jest przypadkowy ani wymienialny bez utraty sensu całości. Wartość mozaiki nie wynika z jednolitości, lecz z harmonii różnic. Podobnie jest z człowiekiem – osoba zachowuje swoją wyjątkowość, a jednocześnie współtworzy dobro wspólne. Jej indywidualność nie zagraża wspólnocie, lecz ją ubogaca i nadaje jej głębię. Wspólnota rozwija się dzięki odpowiedzialności poszczególnych osób; buduje się poprzez ich wolne i świadome zaangażowanie.
Masa działa według zupełnie innej logiki. Można ją porównać do nawierzchni z kostki brukowej. Każda kostka jest taka sama, ma określony wymiar i może zostać bez problemu zastąpiona inną. Zmiana jednego elementu nie wpływa na sens całości, bo całość nie opiera się na niepowtarzalności, lecz na powtarzalności i użyteczności. W takiej strukturze jednostka staje się wymienialna – liczy się przede wszystkim zgodność z normą i funkcjonalność. Różnica przestaje być wartością, a zaczyna być kłopotem, który należy wyrównać lub usunąć.
To właśnie w przestrzeni masy człowiek bywa redukowany do kategorii: roli społecznej, etykiety, stereotypu czy funkcji. W miejsce spotkania osoby pojawia się klasyfikacja. Tam, gdzie dominuje logika masy, człowiek przestaje być „kimś”, a staje się „przypadkiem”, „typem”, „elementem systemu”.
Logoterapia pokazuje, że wejście w logikę masy często wydaje się atrakcyjne. Daje poczucie przynależności i chwilowego bezpieczeństwa. Człowiek nie musi podejmować trudnych decyzji – wystarczy dostosować się do grupy. Jednak ceną jest utrata czegoś fundamentalnego: osobistej odpowiedzialności. Gdy decyzje „podejmuje tłum”, jednostka przestaje czuć się autorem własnych wyborów, a wraz z tym słabnie jej świadomość moralna.
Wspólnota i masa różnią się więc nie tylko strukturą, lecz także dynamiką istnienia. Wspólnota buduje – rozwija człowieka, zaprasza go do odpowiedzialności, pozwala wzrastać w relacjach. Masa natomiast jedynie trwa – utrzymuje się dzięki ujednoliceniu, lecz nie prowadzi do rozwoju osobowego. Trwałość masy opiera się na powtarzalności, podczas gdy życie wspólnoty rodzi się z twórczego spotkania osób.
W perspektywie logoterapii ta różnica ma kluczowe znaczenie: tam, gdzie człowiek traktowany jest jak kostka brukowa, łatwo o obojętność, uprzedzenia i dyskryminację. Tam natomiast, gdzie widzi się go jako niepowtarzalny element mozaiki, pojawia się przestrzeń dla szacunku, dialogu i wzajemnego wzrostu.
Gdzie zaczyna się dyskryminacja?
Dyskryminacja nie rozpoczyna się od otwartej przemocy czy wrogiego języka. Zaczyna się znacznie wcześniej – w sposobie patrzenia na drugiego człowieka.
Pojawia się wtedy, gdy przestajemy widzieć osobę, a zaczynamy widzieć kategorię. Gdy człowiek staje się „typem”, „przypadkiem”, „przedstawicielem grupy”, łatwo go ocenić, odrzucić czy pominąć. Masa nie toleruje osobliwości – ponieważ różnica zaburza jej jednolitość.
Z perspektywy logoterapii można więc powiedzieć:
dyskryminacja jest konsekwencją umasowienia – skutkiem utraty spojrzenia na człowieka jako osobę.
Odpowiedzialność jako fundament relacji
Frankl przypomina, że życie jest zadaniem, na które każdy człowiek odpowiada osobiście. Tylko człowiek świadomy swojej odpowiedzialności może budować wspólnotę zdolną do dialogu i wzajemnego szacunku.
Tam, gdzie zanika odpowiedzialność, pojawia się pokusa uproszczeń. Łatwiej wtedy przerzucić winę na grupy, etykiety czy społeczne role. Właśnie w takich momentach rodzą się mechanizmy wykluczenia.
Przeciwwagą jest uznanie godności drugiego człowieka – niezależnie od jego pochodzenia, funkcji czy różnic światopoglądowych.
Edukacja i wychowanie – miejsce szczególnej odpowiedzialności
Szkoła jest jedną z nielicznych przestrzeni społecznych, w których codziennie spotykają się osoby o odmiennych temperamentach, historiach rodzinnych, możliwościach rozwojowych i sposobach przeżywania świata. To właśnie w środowisku edukacyjnym najłatwiej dostrzec napięcie pomiędzy spojrzeniem osobowym a myśleniem kategoriami. Wystarczy chwila pośpiechu, zmęczenia czy rutyny, aby zamiast człowieka pojawiła się etykieta – „trudny uczeń”, „zdolny”, „wycofany”, „problematyczny”.
Logoterapia przypomina jednak, że takie uproszczenia nigdy nie oddają prawdy o osobie. Człowiek nie jest zamknięty w swoim aktualnym zachowaniu ani w pojedynczym sposobie reagowania. Bardziej trafnie można powiedzieć – człowiek zawsze przekracza to, co w nim aktualnie widoczne. Jego zachowanie jest jedynie fragmentem, momentem w drodze, a nie definicją jego tożsamości. W każdym człowieku pozostaje przestrzeń wolności i możliwość zajęcia nowej postawy wobec siebie, innych i własnej historii.
Z perspektywy logoterapii szczególnie ważne stają się trzy pedagogiczne intuicje:
- człowieka nie można sprowadzić do jego zachowań ani trudności, ponieważ zawsze pozostaje kimś więcej niż to, co aktualnie manifestuje;
- każdy posiada zdolność zmiany postawy, nawet jeśli zmiana ta jest powolna i wymaga wsparcia wspólnoty;
- różnorodność nie osłabia wspólnoty – przeciwnie, jest warunkiem jej żywotności, podobnie jak w mozaice, gdzie sens całości ujawnia się dzięki niepowtarzalności poszczególnych elementów.
W tym kontekście rola nauczyciela nabiera głębokiego, egzystencjalnego wymiaru. Nie ogranicza się ona jedynie do przekazywania wiedzy czy utrzymywania porządku w klasie. Nauczyciel jest osobą, która poprzez sposób patrzenia może albo utrwalać redukcyjne etykiety, albo pomagać młodemu człowiekowi odkrywać własną wartość i odpowiedzialność.
Wychowanie w duchu logoterapii oznacza więc nie tyle kontrolowanie zachowań, ile towarzyszenie uczniowi w odkrywaniu sensu własnej wolności. Chodzi o budowanie przestrzeni, w której młody człowiek doświadcza, że:
- nie jest sumą swoich błędów,
- nie jest zakładnikiem opinii grupy,
- nie jest skazany na raz przypisaną rolę.
Szkoła staje się wtedy miejscem formowania postawy odpowiedzialności – wobec siebie, wobec innych i wobec wspólnoty. A to właśnie odpowiedzialność, jak podkreślał Frankl, stanowi najgłębszy fundament ludzkiego istnienia.
W tym sensie edukacja może stać się jedną z najważniejszych przestrzeni profilaktyki dyskryminacji – nie poprzez same zakazy i regulaminy, lecz przez codzienne przywracanie spojrzenia na człowieka jako osobę zdolną do wzrostu, sensu i przemiany.
Odnowienie spojrzenia na człowieka
Współczesny świat przyspiesza. Żyjemy w rzeczywistości uproszczonych ocen, szybkich reakcji i komunikatów sprowadzających złożoność ludzkiego życia do krótkich etykiet. Kultura masowa, presja efektywności oraz schematyczność myślenia sprawiają, że coraz łatwiej postrzegać człowieka jako element systemu – ucznia w statystyce, pracownika w strukturze, przedstawiciela grupy społecznej czy światopoglądowej. W takim klimacie zanika wrażliwość na to, co najistotniejsze: na niepowtarzalność osoby.
Logoterapia Viktora E. Frankla przypomina, że człowiek nigdy nie jest jedynie funkcją pełnionej roli ani sumą swoich zachowań. Człowiek jest istotą zdolną do przekraczania siebie, do zajęcia postawy wobec własnych ograniczeń, do odkrywania sensu nawet w trudnych czy niechcianych okolicznościach. Oznacza to, że żadna diagnoza, etykieta społeczna czy chwilowy kryzys nie wyczerpują prawdy o człowieku. Osoba zawsze pozostaje większa niż to, co w danym momencie można o niej powiedzieć.
To właśnie utrata tego spojrzenia stanowi ukryte źródło wielu współczesnych napięć i form dyskryminacji. Gdy przestajemy widzieć osobę, zaczynamy widzieć kategorię. Gdy zamiast historii człowieka dostrzegamy jedynie jego cechę, rolę czy przynależność, relacja zostaje zastąpiona uproszczeniem. Dyskryminacja nie pojawia się więc nagle – rodzi się stopniowo, w chwili, gdy człowiek staje się dla nas „kimś typowym”, a nie „kimś niepowtarzalnym”.
Z perspektywy logoterapii odpowiedź na to zjawisko nie może ograniczać się wyłącznie do przepisów, regulaminów czy deklaracji. Normy społeczne są potrzebne, ale same w sobie nie zmieniają sposobu patrzenia. Prawdziwe antidotum polega na odbudowie doświadczenia osoby – doświadczenia, w którym człowiek odkrywa siebie jako istotę wolną, odpowiedzialną i zdolną do spotkania z drugim.
Odnowienie spojrzenia na człowieka oznacza przede wszystkim powrót do pytań fundamentalnych:
- Kim jest ten człowiek, poza tym, co aktualnie widzę?
- Jakie możliwości w nim jeszcze pozostają?
- W jaki sposób mogę spotkać go jako osobę, a nie jako przedstawiciela kategorii?
Tak rozumiane spojrzenie nie jest naiwnym idealizmem. Przeciwnie – jest realistyczne, ponieważ zakłada zarówno ograniczenia człowieka, jak i jego zdolność do przekraczania tych ograniczeń. Frankl wielokrotnie podkreślał, że nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach człowiek zachowuje przestrzeń wolności wewnętrznej. To właśnie ta przestrzeń stanowi fundament godności osoby.
Odnowienie spojrzenia na człowieka ma także wymiar społeczny. Wspólnota nie rodzi się tam, gdzie wszyscy są podobni, ale tam, gdzie różnice nie niszczą relacji. Wspólnota istnieje wtedy, gdy każdy człowiek może być sobą i jednocześnie wziąć odpowiedzialność za innych. Gdy widzimy osobę, pojawia się dialog. Gdy widzimy tylko kategorię – pojawia się rywalizacja, lęk lub obojętność.
Dlatego tak ważne staje się dziś odzyskanie spojrzenia personalistycznego – zdolności widzenia w drugim człowieku nie problemu do rozwiązania ani funkcji do wykorzystania, lecz partnera spotkania. To zadanie wymagające wysiłku, czasu i wewnętrznej pracy, ale właśnie ono stanowi fundament wychowania, edukacji i życia społecznego opartego na szacunku.
Bo dopiero tam, gdzie widzimy osobę, zaczyna się prawdziwa wspólnota – wspólnota ludzi wolnych, odpowiedzialnych i zdolnych do odkrywania sensu razem z innymi.
Dyskryminacja nie jest wyłącznie problemem społecznym. Jest sygnałem, że w relacjach międzyludzkich coś zostało utracone – spojrzenie na człowieka jako niepowtarzalną osobę.
W perspektywie logoterapii droga do przeciwdziałania dyskryminacji prowadzi przez odbudowę wolności „do”, odpowiedzialności i sensu relacji. To zadanie wymagające, ale zarazem głęboko humanistyczne – i dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek.
autor: Tomasz Gubała
